Jakoś tak się zdarzyło, że przeoczyłam fakt, że już od dobrych kilku tygodni trwa sezon na botwinkę. Niegdyś znienawidzona przeze mnie zupa, dziś jedna z ulubionych. Idealna na pogodę i niepogodę. Tak więc marszem na targ po odpowiednie składniki - sezon na botwinkę nie trwa przecież aż tak długo!
sobota, 21 czerwca 2014
sobota, 7 czerwca 2014
Sałatka z kuskusem i wędzonym łososiem
Po miesiącach przerwy powracam i mam nadzieję, że nic już nie zakłóci mojego obcowania z blogiem:) Na dobry (kolejny) start sałatka z kuskusem i wędzonym łososiem - przepis w odpowiedzi na pytanie o to, co można wziąć ze sobą do pracy/na uczelnie. Mam nadzieję, że się spodoba. Dodam jeszcze, że dla osób, które nie przepadają za "wędzonymi, zimnymi, obrzydliwymi rybami" (cytat pochodzący z ust mojego Męża), polecam zastąpić łososia piersią z kurczaka - wystarczy ją pokroić, podsmażyć na oliwie, oprószyć solą i pieprzem.
piątek, 27 września 2013
Pieczony kurczak
Pieczony kurczak kojarzy mi się z dzieciństwem i niedzielami. U mojej babci zawsze na niedzielny obiad był rosół i kurczak pieczony w całości. Kurczaka bardzo często przyrządzała moja mama. Najlepsze było w tym to, że każdy mógł wybrać swój ulubiony kawałek (mój to nóżka), a następnego dnia można było zjeść kurczaka na zimno, jeśli oczywiście coś się uchowało:) Dzisiaj przedstawiam Wam mój pomysł na pieczonego kurczaka.
wtorek, 24 września 2013
Krem z dyni
Krem z dyni, to absolutnie mój faworyt w zupach-kremach. Wstyd się przyznać, ale pierwszy raz spróbowałam go dopiero w tym roku. Efekt? W ciągu ostatnich 2 tygodni ugotowałam już 3 wielkie gary tej zupy:) Mam nadzieję, że moim domownikom nie wyjdzie o na uszami.
niedziela, 22 września 2013
Tagliatelle z mięsem mielonym i sosem z pomidorów
Pierwotnie w planach było spaghetti bolognese, ale im bliżej obiadu, tym coraz bardziej zdawałam sobie sprawę, że brakuję mi odpowiednich składników, żeby z czystym sumieniem nazwać tą potrawę włoskim spaghetti bolognese. Gwoździem do trumny okazał się brak makaronu typu spaghetti:( Mówią, że grunt, to się nie załamywać, więc trochę namieszałam, poeksperymentowałam i wyszedł pyszny obiad:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


